- Ej, ile to jeszcze musi być zabandażowane? Strasznie mnie to wkurwia. Nie mogę porządnie złapać G barowego, bo mam rękę zablokowaną w łokciu.
- Nie wiem stary, wydaje mi się, że powinno zdążyć zakrzepnąć. Minęło półtorej godziny.
- A co, jak nie zakrzepło? Przecież sam sobie tego z powrotem nie zawiążę.
- Chuj tam, będziesz się martwić, jak się okaże, że krew ci ciągle leci.
- To co? Zdejmować?
- Jasne.
- Kurwa mać!
- Nie po podłodze!
- Bandażuj to, kurwa, szybko!
- Jak niby? Jestem tylko wytworem twojej wyobraźni!
Wczoraj, ryzykując żółtaczkę, postanowiłem zrobić dobry uczynek jednocześnie inkasując osiem czekolad i batonika. Zostałem poproszony o oddanie krwi. Właściwie – powiedziałem sobie – co za problem? W jakiś czas po powrocie ze szpitala ubytek krwi w mózgu objawił się siedzącym obok nieznajomym.
Otarłem się o śmierć.
Pamiętajcie: dobre uczynki zawsze się mszczą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krew. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 19 kwietnia 2012
wtorek, 14 lutego 2012
Paco Haya Rodriquez: Miłego wieczoru
No to mi się trafiło. Nie dość, że zima, więc zimno musi być, to do tego szaro, buro i chujowo. A przy tym gardło mam zawalone jakimś glutem, coś (a nie ktoś) mnie rozbiera, roboty sporo, a do tego jeszcze te jebane walentynki.
No trudno, tak mi się trafia, więc przedstawie wam kilka propozycji na romantyczny wieczór.
Zacznijmy od romantycznej kolacji, którą możecie (wy chłopaki) zorganizować w domu. Może być u niej, u ciebie, u rodziców, byleby był stół ze świeczkami, choć w zupełności wystarczy jedna. Butelka czerwonego wina - i tu wybór jest spory choć tych z dolnej półki nie polecam kobietom z delikatnym podniebieniem (jednak znam takie, które jabola chętnie z gwinta opróżnią).
Skoro jest już świeczka, jest wino, trzeba wymyślić coś do żarcia. I tu opcje są różne. ZAWSZE jest jakiś gotowy catering w postaci chińczyka czy pizzy, którą jakiś miły pizza driver przywiezie. Jeżeli nie masz kasy na zamawiane żarcie, zrób jajecznicę. A dlaczego? A umiesz coś innego? No właśnie, tego dania nie spierdolisz! A więc do dzieła!
Jest świeczka, wino i żarcie. Zadbaj o muzykę. Proponuję Mortician “zombie apocalypse” będzie doskonałym mostem do dalszej części wieczoru, jednak dopilnuj żebyście byli sami i żeby nikt wam nie przeszkadzał.
Po sytej i zajebiście romantycznej kolacji, wrzuć wszystko to zlewu, zmywarki albo wprost do kosza, przygotuj drugą butelkę wina, usiądźcie wygodnie na kanapie, bo oto przed wami kolejna część wieczoru. Siedzenie przed telewizorem jest mało romantyczne, ale mam dla was doskonałe propozycje filmów.
Zacznijmy od filmu z nutką humoru: [zombieland] http://www.youtube.com/watch?v=071KqJu7WVo
Następnie coś bardziej poważnego, ale nadal w tym klimacie: [Zone Of The Dead] http://www.youtube.com/watch?v=xl6oeLPwyOk&feature=related
Gdy zombie nie ruszy twojej niewiasty zaproponuj kolejną butelkę wina i wrzuć coś o ninja: [Ninja Assassin] http://www.youtube.com/watch?v=VX3EK8utlW8&feature=related
Jak to nie zaskoczy i nie będzie wtulona w ciebie bardziej niż w swoje majtki wrzuć w odtwarzacz “Labirynt Fauna” lub “Resident evil” albo coś z Freddym Kruegerem, ewentualnie best movie ever: [Hellraiser] http://www.youtube.com/watch?v=WAx34IZ8bTk
Gdy żaden z tych filmów nie odniesie sukcesu zawsze pozostaje film o miłości, co w naszym rozumieniu znaczy dobre porno!
Miłego wieczoru
No trudno, tak mi się trafia, więc przedstawie wam kilka propozycji na romantyczny wieczór.
Zacznijmy od romantycznej kolacji, którą możecie (wy chłopaki) zorganizować w domu. Może być u niej, u ciebie, u rodziców, byleby był stół ze świeczkami, choć w zupełności wystarczy jedna. Butelka czerwonego wina - i tu wybór jest spory choć tych z dolnej półki nie polecam kobietom z delikatnym podniebieniem (jednak znam takie, które jabola chętnie z gwinta opróżnią).
Skoro jest już świeczka, jest wino, trzeba wymyślić coś do żarcia. I tu opcje są różne. ZAWSZE jest jakiś gotowy catering w postaci chińczyka czy pizzy, którą jakiś miły pizza driver przywiezie. Jeżeli nie masz kasy na zamawiane żarcie, zrób jajecznicę. A dlaczego? A umiesz coś innego? No właśnie, tego dania nie spierdolisz! A więc do dzieła!
Jest świeczka, wino i żarcie. Zadbaj o muzykę. Proponuję Mortician “zombie apocalypse” będzie doskonałym mostem do dalszej części wieczoru, jednak dopilnuj żebyście byli sami i żeby nikt wam nie przeszkadzał.
Po sytej i zajebiście romantycznej kolacji, wrzuć wszystko to zlewu, zmywarki albo wprost do kosza, przygotuj drugą butelkę wina, usiądźcie wygodnie na kanapie, bo oto przed wami kolejna część wieczoru. Siedzenie przed telewizorem jest mało romantyczne, ale mam dla was doskonałe propozycje filmów.
Zacznijmy od filmu z nutką humoru: [zombieland] http://www.youtube.com/watch?v=071KqJu7WVo
Następnie coś bardziej poważnego, ale nadal w tym klimacie: [Zone Of The Dead] http://www.youtube.com/watch?v=xl6oeLPwyOk&feature=related
Gdy zombie nie ruszy twojej niewiasty zaproponuj kolejną butelkę wina i wrzuć coś o ninja: [Ninja Assassin] http://www.youtube.com/watch?v=VX3EK8utlW8&feature=related
Jak to nie zaskoczy i nie będzie wtulona w ciebie bardziej niż w swoje majtki wrzuć w odtwarzacz “Labirynt Fauna” lub “Resident evil” albo coś z Freddym Kruegerem, ewentualnie best movie ever: [Hellraiser] http://www.youtube.com/watch?v=WAx34IZ8bTk
Gdy żaden z tych filmów nie odniesie sukcesu zawsze pozostaje film o miłości, co w naszym rozumieniu znaczy dobre porno!
Miłego wieczoru
wtorek, 19 kwietnia 2011
Paco Haya Rodriquez: Patriotyzm, gwóźdź i krew
Wstałem o dziwo bez kaca. Względnie wyspany, bo piąta rano nie jest moją ulubioną godziną do podnoszenia się z wyra. Pogrążony w sennosci, wyjrzałem przez okno a tam słońce!
- Prawie jak w Acapulco! - Pomyślałem. Odpaliłem laptopa, włączyłem pocztę i tu sielanka się zakończyła. Poza dwudziestoma paroma powiadomieniami z facebooka ujrzałem tą jedną wiadomość, na którą czekałem. Skoro czekałem, to dlaczego sielanka dobiegła końca? Otóż fakt czekania był niezwykle ekscytujący, jednak ostateczna treść w ogóle mnie nie zadowoliła. Zawiodłem się. Biuro rachunkowe wysłało mi comiesięczne rozliczenie podatków za miesiąc poprzedni. I tu właśnie zaczynają się schody. Po głębszej analizie finansów marcowych stwierdziłem słuszność cyferek, które patrzyły na mnie szatańskimi oczami wprost z matrycy laptopa, oczywiście kupionego na firmę. I w tym momencie wpadła mi do zaspanej głowy refleksja... Mocno osadziła się w moich zwojach mózgowych. To było trochę tak, jakbym wbił sobie gwóźdź w głowę. Refleksja bolała, głowa i serce krwawiły i znikąd ratunku. Podatki są podobno po to, aby je płacić. Są też ulgi podatkowe, czy inne odliczenia. W przypadku mojej działalności jest identycznie, jak ze strzałem w swoje własne kolano! Nie widzę światełka w tunelu na generowanie kosztów. Mam jedynie zarobki. Kupiłem 10 laptopów, 4 drukarki, 6 telewizorów i co dalej? No właśnie. Co dalej? No dalej jest Urząd Skarbowy, który co miesiąc kłania mi się w pas i mówi:
- PŁAĆ!
A ja biedny ludzik, nie mający pojęcia o wymigiwaniu się od fiskusa, płacę. Tu warto wspomnieć o kolejnej refleksji. Ten mój piękny, choć brudny, kraj uczy mnie tylko jednego. Jak uciec od tych dziadowskich podatków?! Uczy kombinowania i oszustwa. Bo do czego to dochodzi?! Płacę miesiąc w miesiąc górę szmalu Urzędowi tylko po to, abym w rozliczeniu rocznym PIT ileś tam dowiedział się. że jeszcze za mało zapłaciłem i w tym roku muszę 500 zł dopłacić. NOŻ KURWA! Co się dzieje, do najjaśniejszego Chujogroma, się pytam? Złodziejstwo i drobnopedalstwo. Jak tu żyć? Nie chcę okradać Państwa Polskiego, ale skoro to ono wbija mi gwóźdź w głowę, to zmuszony jestem opuścić ten kraj i płacić podatki gdzie indziej albo zacząc oszukiwać. Dziękuję Szanownej Władzy za wskazanie mi kolejnego argumentu przeciwko mojemu patriotyzmowi. A więc, gdy będzie wojna, na mnie nie liczcie, bo nie mam o co walczyć. A na święta mówię Alleluja!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
