Pokazywanie postów oznaczonych etykietą laski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą laski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 grudnia 2011

Paco Haya Rodriquez: Legenda o rudym futrze

Chodzi w lesie lisek mały
jego problem to są gały
Jedno małe drugie średnie
co ja gadam, to są brednie

Lisek problem ma wciąż jeden
nawpierdalać się jak jeleń
Lecz gdy nażre się kapusty
po godzinie brzuszek pusty

Raz gdzieś w lesie spotkał dziwki
dorabiały nosząc śliwki
zadowolił się nasz zuch
śliwki zeżarł, babki w ruch

Wychędożył tak je obie
w końcu ulżyć musiał sobie
chodzi ciągle tak po lesie
i legendę wiatr wciąż niesie

Rudy nasz przyjaciel cały
no i brzuszek ma niemały
opierdolić mógłby słonia
ale dostęp ma do konia

Nasza Polska, taki kraj
jesień, zima potem maj
lisek mięsko ma łagodne
i futerko nosi modne

wtorek, 27 września 2011

Paco Haya Rodriquez: Nie lubię spać w trumnie część 2

Idąc dalej tropem trumny, w której spać nie lubię, utwierdzam się w przekonaniu, że wampiry są nieśmiertelne, i to nie tylko te w kościele, ale również takie prawdziwe, o ile wogóle istnieją. Wampir to poczciwa istota, żywiąca się krwią. No niby nic dziwnego, przecież pijawki czy komary mają podobnie, więc nie widzę w wampirach nic nowego, odkrywczego czy złego. Natura na wysysanie krwi wpadła już dawno temu.

Jednak wampiry mogą mieć pewną przewagę nad nami... ludzmi. Są bowiem – jak wspominałem – nieśmiertelne. W sensie śmiertelności choćby ze starości. Są śmiertelne bo można je zabić, ale same zdechnąć nie chcą. I to jest zasadniczy ich plus. Bo nie ukrywam, że starość mnie wkurwia. Gwoli wyjaśnienia: nie, nie boję się jej. Poprostu wkurwia mnie bycie starym.
Rozejrzyjcie się wkoło. Geriatria to mało. Te staruchy i wariatki w autobusach, raz że mózg już od dawna nie ten, to jakieś takie pomarszczone, śmierdzące dziwną perfumą a niekiedy parafiną. Ledwo chodzi, ledwo widzi, ciągle kaszle. Czasami się trzęsie, mimo że muzyki nie słucha, ciągle zrzędzi, niedosłyszy, narzeka, a to na stawy, to na kręgosłup. Noż kurwa! Nie pasuje mi.

Dlatego będę żyć na pełnej kurwie, żeby starość mnie nie dopadła. Nie lubię spać w trumnie, bo zwyczajnie się nie wysypiam. Ciasno, duszno i przede wszystkim ciemno, choć to akurat raczej plus. O masz. Już zaczynam zrzędzić jeszcze chwila i czas się zawijać.

PS Dzisiaj wraz z Julio del Torro będziemy reprezentować CATRINAS banda na koncercie Tito and Tarrantula http://metalmind.com.pl/index.php?dzial=newsy&more=3297 o czym napiszemy i pokażemy w dziewiątym numerze CATRINAS. JUŻ JUTRO!! ( http://www.catrinas.pl/index.php?dzial=download ) A na starcze skołatane nerwy Fear Factory – Powershifter!
http://www.youtube.com/watch?v=flzimbVxOHI

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Bustos Domecq: Wydziarane laski i wakacje profesora

Zanęta
„Tygodnik Ostrołęcki” jest skarbnicą. W mojej ulubionej rubryce obyczajowej „Dylematy Agaty” czytam: „Jarają mnie wydzierane laski”. Chodzę potem po lesie i powtarzam sobie: „Jarają mnie wydzierane laski”. Trzeba się uczyć jędrnej polszczyzny!
A potem okazuje się, że to błąd korektorski! Powinno być – „wydziergane”, a nie „wydzierane”.
„Jarają mnie wydziergane laski”.
Hm…



Czytam na blogu profesora Mencwela i przypominam sobie jego zdanie, które powtarzał za bodaj Krzywickim, że nauczycielami nauczycieli są ich studenci. Otóż błąd korektorski jest oczywisty, choć błędnie wydobyty: powinno "wydziaranymi", a nie "wydzieranymi". "Wydzierganymi" powiedziałoby się może 10 lat temu.
Jest to oczywiście forma potoczna i żaden oficjalny uzus raczej tego nie sankcjonuje, ale uzus tak już ma, że często za żywością polszczyzny nie nadąża.

Niemniej ja się jaram.


PS.: Już dzisiaj, już za moment pojarać się laskami będziecie mogli czytając nowy, jeszcze ciepły, numer CATRINAS. Tylko na www.catrinas.pl