Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
środa, 9 maja 2012
Fidel C. de Izquierdas: Media
Na konferencji dotyczącej elektronicznego systemu poboru opłat przypomniała mi się dyskusja o jakości mediów z jednym z filarów dziennikarstwa sportowego naszego kraju.
- Panowie, może byście tak usiedli – powiedział z pretensjami w głosie pewien lekko zgrzybiały mężczyzna do operatorów kamer. – My też byśmy chcieli coś zobaczyć.
- Trzeba było przyjść wcześniej i usiąść z przodu – warknął ktoś za mną grzebiąc w torebce z materiałami prasowymi w poszukiwaniu prezentów.
- Włącz sobie telewizor – dorzucił rezolutnie ktoś inny.
Ja, co oczywiste, zająłem miejscówkę strategiczną. Najbliżej bufetu.
- Czy ktoś ma pytania? – spytał rzecznik prasowy firmy wdrażającej zakrojone na imponującą skalę rozwiązanie oparte na całkiem skomplikowanych technologiach.
- Ja – wyrwał się ktoś. – Mówił pan, że to będzie urządzenie nieprzypisane do jednego tylko samochodu. Ale jest przyklejane do szyby. Moje pytanie dotyczy gwarancji na – uwaga – żywotność kleju. Czy jak się je tak będzie odklejać, to ono nie będzie odpadać?
Widziałem twarz prezesa. Ten zacięty wkurw. Spodziewał się chyba raczej pytań o przekaźniki, odległość działania fal radiowych czy coś podobnego.
- Będą dodatkowe uchwyty –warknął w końcu.
- Drogie? – spytał ten sam dziennikarz.
- Jeszcze jakieś inne pytania? – rzecznik postanowił ratować sytuację.
- Ja mam trzy – do mikrofonu dorwał się ktoś inny. – Po pierwsze czy… po drugie czy… po trzecie czy… po trzecie czy… i po trzecie czy…
poniedziałek, 3 października 2011
Bustos Domecq: Trudny wybór i pytanie egzystencjalne
http://www.youtube.com/watch?v=0jrhMDAR2EI&feature=share
Oni pójdą na wybory, a ja mam w dupie. Nie interesuje mnie polityka ustawiana w opozycji do smutnych babć pozbawionych podniet, nie interesuje mnie ani polityka wymierzona w kibiców, ani polityka kibiców, nie interesuje mnie, czy premierem będzie Kaczyński czy Tusk. Mógłby być za to Jędrzej Wijas, choć jest z partii, którą gardzę dokładnie tak samo, jak wszystkimi innymi, za to od dłuższego czasu.
Idźcie na wybory, wybierzcie, potem się podniecajcie 4 lata, że znowu mamy baranów przy żłobie. Na co tu narzekać, skoro głosujecie na jednych baranów przeciw innym baranom. A jedynym hipsterem spoza politycznego mainstreamu jest dokładnie taki sam baran, prócz zasad moralnych i przyzwoitości pozbawiony także elementarnego taktu (i nie mówię o Palikocie)
Ja natomiast 4 lata temu wyłączyłem telewizor i od tamtego czasu żyję w innym państwie. Nie jest to kwestia ignorancji, wiem co się dzieje, śledzę - choć pobieżnie - tę polityczną bieżączkę, która jest pozbawiona jakiegokolwiek znaczenia a którą wszyscy spinają się przez miesiące jakby było nad czym. Ja mam od 4 lat spokój. I nawet 10 kwietnia mija mi bez szczególnych rewelacji, chyba, że sam je sobie zapewnię.
I jeszcze zagwozdka egzystecjalno-medialna: bodaj podczas wojny wybitny literaturoznawca rosyjski, Michaił Bachtin, chowając się okaleczony w swoim domu, unieruchomiony, okulały, darł swoje rękopisy i skręcał z nich papierosy. Ciekawe czy on mógłby dzisiaj poprowadzić The Voice of Poland?
Oni pójdą na wybory, a ja mam w dupie. Nie interesuje mnie polityka ustawiana w opozycji do smutnych babć pozbawionych podniet, nie interesuje mnie ani polityka wymierzona w kibiców, ani polityka kibiców, nie interesuje mnie, czy premierem będzie Kaczyński czy Tusk. Mógłby być za to Jędrzej Wijas, choć jest z partii, którą gardzę dokładnie tak samo, jak wszystkimi innymi, za to od dłuższego czasu.
Idźcie na wybory, wybierzcie, potem się podniecajcie 4 lata, że znowu mamy baranów przy żłobie. Na co tu narzekać, skoro głosujecie na jednych baranów przeciw innym baranom. A jedynym hipsterem spoza politycznego mainstreamu jest dokładnie taki sam baran, prócz zasad moralnych i przyzwoitości pozbawiony także elementarnego taktu (i nie mówię o Palikocie)
Ja natomiast 4 lata temu wyłączyłem telewizor i od tamtego czasu żyję w innym państwie. Nie jest to kwestia ignorancji, wiem co się dzieje, śledzę - choć pobieżnie - tę polityczną bieżączkę, która jest pozbawiona jakiegokolwiek znaczenia a którą wszyscy spinają się przez miesiące jakby było nad czym. Ja mam od 4 lat spokój. I nawet 10 kwietnia mija mi bez szczególnych rewelacji, chyba, że sam je sobie zapewnię.
I jeszcze zagwozdka egzystecjalno-medialna: bodaj podczas wojny wybitny literaturoznawca rosyjski, Michaił Bachtin, chowając się okaleczony w swoim domu, unieruchomiony, okulały, darł swoje rękopisy i skręcał z nich papierosy. Ciekawe czy on mógłby dzisiaj poprowadzić The Voice of Poland?
środa, 18 maja 2011
Fidel C. de Izquierdas: Wiadomość dnia
Dawno, dawno temu, będzie ze trzy miesiące, spytałem naszego naczelnego, o czym ja mam właściwie pisać na blogu.
- Jak dla mnie może być o gównie – odparł. – Byle by było dobrze napisane.
Stosując się przynajmniej do pierwszej części jego instrukcji zajrzałem dziś na Onet, żeby tam poszukać inspiracji. Ciężko o lepszy rezerwuar intelektualnych śmieci. I proszę! Nie zawiodłem się. Polityczny temat numer dwa brzmi: „Sensacyjne zeznania byłego agenta CIA: bin Laden nie żyje od 5 lat”. Jakby ktoś miał ochotę, polecam. Z artykułu można się dowiedzieć na przykład tego, że Amerykanie tak naprawdę nie znaleźli żadnego bin Ladena, tylko jego grób. I żeby ukryć sromotną porażkę swojego wywiadu, profilaktycznie zbombardowali to miejsce. Zawsze to jakaś teoria.
Najbardziej jednak na Onecie zawsze podobały mi się komentarze. To są dopiero prawdziwe perełki. Moja prywatna teoria spiskowa brzmi, że oni muszą zatrudniać kilka osób, które pod różnymi nickami robią z siebie debili, tylko po to, żeby podgrzać dyskusję. Już same tytuły powalają. Ot, chociażby: „To co robią Judeo-USmani z opinią światową za pomocą koszernych mediów już dawno przekroczyło granice farsy”. Huuaa!
Od razu mi się przypomina news, który przeczytałem kilka lat temu. Autor informował w nim, że jakiś gigantyczny wąż po połknięciu aligatora, pękł podczas trawienia. Komentarz pod spodem zwalił mnie z krzesła: „A ja się pytam! Gdzie w tym czasie byli rodzice?”.
Na zakończenie jednej farsy, polecam drugą. Powodzenia w grze.
http://www.youtube.com/watch?v=MGcE7IudRKE&feature=fvst
- Jak dla mnie może być o gównie – odparł. – Byle by było dobrze napisane.
Stosując się przynajmniej do pierwszej części jego instrukcji zajrzałem dziś na Onet, żeby tam poszukać inspiracji. Ciężko o lepszy rezerwuar intelektualnych śmieci. I proszę! Nie zawiodłem się. Polityczny temat numer dwa brzmi: „Sensacyjne zeznania byłego agenta CIA: bin Laden nie żyje od 5 lat”. Jakby ktoś miał ochotę, polecam. Z artykułu można się dowiedzieć na przykład tego, że Amerykanie tak naprawdę nie znaleźli żadnego bin Ladena, tylko jego grób. I żeby ukryć sromotną porażkę swojego wywiadu, profilaktycznie zbombardowali to miejsce. Zawsze to jakaś teoria.
Najbardziej jednak na Onecie zawsze podobały mi się komentarze. To są dopiero prawdziwe perełki. Moja prywatna teoria spiskowa brzmi, że oni muszą zatrudniać kilka osób, które pod różnymi nickami robią z siebie debili, tylko po to, żeby podgrzać dyskusję. Już same tytuły powalają. Ot, chociażby: „To co robią Judeo-USmani z opinią światową za pomocą koszernych mediów już dawno przekroczyło granice farsy”. Huuaa!
Od razu mi się przypomina news, który przeczytałem kilka lat temu. Autor informował w nim, że jakiś gigantyczny wąż po połknięciu aligatora, pękł podczas trawienia. Komentarz pod spodem zwalił mnie z krzesła: „A ja się pytam! Gdzie w tym czasie byli rodzice?”.
Na zakończenie jednej farsy, polecam drugą. Powodzenia w grze.
http://www.youtube.com/watch?v=MGcE7IudRKE&feature=fvst
Subskrybuj:
Posty (Atom)
