Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zombie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zombie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lutego 2012

Paco Haya Rodriquez: Miłego wieczoru

No to mi się trafiło. Nie dość, że zima, więc zimno musi być, to do tego szaro, buro i chujowo. A przy tym gardło mam zawalone jakimś glutem, coś (a nie ktoś) mnie rozbiera, roboty sporo, a do tego jeszcze te jebane walentynki.

No trudno, tak mi się trafia, więc przedstawie wam kilka propozycji na romantyczny wieczór.
Zacznijmy od romantycznej kolacji, którą możecie (wy chłopaki) zorganizować w domu. Może być u niej, u ciebie, u rodziców, byleby był stół ze świeczkami, choć w zupełności wystarczy jedna. Butelka czerwonego wina - i tu wybór jest spory choć tych z dolnej półki nie polecam kobietom z delikatnym podniebieniem (jednak znam takie, które jabola chętnie z gwinta opróżnią).
Skoro jest już świeczka, jest wino, trzeba wymyślić coś do żarcia. I tu opcje są różne. ZAWSZE jest jakiś gotowy catering w postaci chińczyka czy pizzy, którą jakiś miły pizza driver przywiezie. Jeżeli nie masz kasy na zamawiane żarcie, zrób jajecznicę. A dlaczego? A umiesz coś innego? No właśnie, tego dania nie spierdolisz! A więc do dzieła!
Jest świeczka, wino i żarcie. Zadbaj o muzykę. Proponuję Mortician “zombie apocalypse” będzie doskonałym mostem do dalszej części wieczoru, jednak dopilnuj żebyście byli sami i żeby nikt wam nie przeszkadzał.

Po sytej i zajebiście romantycznej kolacji, wrzuć wszystko to zlewu, zmywarki albo wprost do kosza, przygotuj drugą butelkę wina, usiądźcie wygodnie na kanapie, bo oto przed wami kolejna część wieczoru. Siedzenie przed telewizorem jest mało romantyczne, ale mam dla was doskonałe propozycje filmów.

Zacznijmy od filmu z nutką humoru: [zombieland] http://www.youtube.com/watch?v=071KqJu7WVo
Następnie coś bardziej poważnego, ale nadal w tym klimacie: [Zone Of The Dead] http://www.youtube.com/watch?v=xl6oeLPwyOk&feature=related
Gdy zombie nie ruszy twojej niewiasty zaproponuj kolejną butelkę wina i wrzuć coś o ninja: [Ninja Assassin] http://www.youtube.com/watch?v=VX3EK8utlW8&feature=related
Jak to nie zaskoczy i nie będzie wtulona w ciebie bardziej niż w swoje majtki wrzuć w odtwarzacz “Labirynt Fauna” lub “Resident evil” albo coś z Freddym Kruegerem, ewentualnie best movie ever: [Hellraiser] http://www.youtube.com/watch?v=WAx34IZ8bTk
Gdy żaden z tych filmów nie odniesie sukcesu zawsze pozostaje film o miłości, co w naszym rozumieniu znaczy dobre porno!
Miłego wieczoru

sobota, 3 grudnia 2011

Alejandro Veraç: The Expendables

Na sobotni wieczór nie mieliśmy żadnych konkretnych planów. Postanowiliśmy więc dalej pielęgnować nasz związek. Zbliża się zima, trzeba podsycać żar miłości. Wybraliśmy się na późnowieczorny spacer po Krakowskim Przedmieściu i Starówce, a następnie na nocny seans do kina. W sumie nic specjalnego. Pogoda dopisała. Było całkiem ciepło jak na listopadowy wieczór. Miła, leniwa atmosfera turystycznej części miasta uśpiła moje zmysły. Nie odczuwałem żadnego zagrożenia. Bagatelizowałem oczywiste sygnały. Podejrzenia nie wzbudziło ustawienie tekturowej miniaturki Bramy Brandenburskiej przed UW, ani nawet ulokowane w pobliżu niemieckie kramy z jedzeniem i piwem. A przecież teraz tak dobrze rozumiem, że pracujący tam emerytowani funkcjonariusze Stasi mieli za zadanie podtruć nas sznapsem i bratwurstami. Oszołomiony trucizną nie zorientowałem się, że świąteczno-miłosna filmowa opowieść wyszła spod ręki speców z ITI i TVN, a przecież nie od dziś wiadomo, że jest to najsilniejsze niemieckie lobby w już tylko z nazwy polskich mediach. Zwiedziony idyllicznym przesłaniem filmu kompletnie zatraciłem resztki instynktu zachowawczego.

Szwaby zawsze działały tak samo, na początku eliminując inteligencję, humanistów, aby zabić ducha narodu, pogrzebać jego tradycję i historię. Do zamachu doszło w nocnym. Miejsce wybrano idealnie. Najdłuższy odcinek miedzy przystankami, tak na wysokości ogródków działkowych pomiędzy Międzyborską a Kinową. Gaz rozpylił wysoki błękitnooki blondyn, dla niepoznaki ubrany w kibicowskie insygnia Legii. Nie trzeba chyba wspominać o tym, kto od siedmiu lat jest właścicielem najbardziej zasłużonego klubu dla naszego kraju. Ściemniał, że wraca z meczu, udawał pijanego. W autobusie zapanował chaos. Pasażerowie zaczęli kasłać, dławić się i krztusić. Kilku zmieniło się w zombie. M. wystawiła głowę przez okno, ja niczym Kapitan Bomba dzięki szkoleniu w Kukarate łamane przez Hudo, jakie wspólnie odbyliśmy w Kutang Klanie, wstrzymałem oddech do czasu, aż autobus się zatrzymał. Śliniący się kierowca tarzał się po podłodze szoferki. Jedni z nielicznych wyskoczyliśmy ze śmiertelnej pułapki. Niemiaszki nas nie doceniły. Byli pewni skuteczności swego planu, tej nocy nic już się nie wydarzyło. My jednak przeżyliśmy. By walczyć. Za Polskę. Za niepodległość. Od poniedziałku przy porannej kawie nie oglądam już TVN24...